Nastał czas kiedy to okazało się, że w całym domu jest tyle powierzchni do sprzątania, że nawet nie można tego ogarnąć wzrokiem i umysłem. Wszystko pokryło się kilkucentymetrową warstwą kurzu, brudu i krzyczało wniebogłosy: "wytrzyj mnie natychmiast!". Latałam ze ścierką po całym domu ocierając pot z czoła i biorąc naprędce kolejny wdech. Tymczasem każda wytarta rzecz, mebel, czy półka znowu agresywnie nawoływała mnie do porządku. Później biegałam z odkurzaczem, z mopem, ze ścierkami antystatycznymi i masą płynów w spreju.
Ciągle nic. Każde ogarnięte przeze mnie miejsce przypominało mi tylko o kolejnym w którym jeszcze nie przecierałam, nie odkurzałam lub nie zmywałam.
Nie...nie jest tak jak myślicie.Nie obudziłam się potem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz